
Sokolnictwo to sztuka układania ptaków drapieżnych, do łowów i polowanie z nimi przez człowieka oraz utrzymywanie ptaków łowczych w warunkach odpowiadających ich potrzebom (Cieślikowski 2009).
Sokolnictwo będące jedną z najstarszych dziedzin łowiectwa, ale również ochrony przyrody, opiera się na wyselekcjonowanych przez tysiące lat zasadach i założeniach, które pozwalają na współpracę ludzi i ptaków szponiastych. Ciężko określić moment w historii człowieka, w którym powstała ta szlachetna sztuka. Pierwsze ślady sokolnictwa można znaleźć około 6 tysiąclecia p.n.e. na płaskorzeźbie z Tell Chuera, przedstawiającej najprawdopodobniej sokolnika z ptakiem drapieżnym na dłoni. Przez późniejsze tysiąclecia sztuka ta nie została zapomniana, a stopniowo się rozwijała. Świadczą o tym m.in. mumie sokołów w starożytnym Egipcie, czy przedstawienia mozaik z czasów Imperium Rzymskiego, by finalnie dotrzeć na tereny Europy najprawdopodobniej około VI w. n.e. Na terenach współczesnej Polski sokolnictwo pojawia się, dzięki informacjom archeologicznym i zapisom historycznym, w czasach pierwszych Piastów, wspomina o nim już sam Gall Anonim opisując królestwo Bolesława Chrobrego. Później natomiast zostaje ono ochoczo przyjęte przez etos rycerski pochodzący z Europy Zachodniej i wiedzę przywiezioną w okresie wypraw krzyżowych z terenów Bliskiego Wschodu. To wtedy, ta forma łowów stała się nieodzownym elementem kultury rycerskiej w Europie. Forma, która do dzisiejszych czasów jednocześnie fascynuje i budzi kontrowersje. To drugie, szczególnie u osób nieznających jej prawdziwego wymiaru i wartości kulturowej.
Dla współczesnych sokolników jest niezmiernie ważne to, że szlachetna sztuka układania ptaków drapieżnych do polowań i często pracy z nimi (edukacyjnej i praktycznej) jest kontynuowana, a przede wszystkim doceniana na całym świecie. Świadczy o tym np. wpis sokolnictwa na światową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego UNESCO w 2010 roku, natomiast polskie sokolnictwo zostało wpisane jako niematerialne dziedzictwokulturowe 14 grudnia 2021 m.in. równocześnie z wpisem tradycji układania dywanów kwiatowych z Spycimierza.
Będąc sokolnikami, jesteśmy zobowiązani czerpać wiedzę nie tylko z tradycyjnych metod pracy z ptakami, ale przede wszystkim z najnowszych badań naukowych, które pozwalają zapewnić im jak najlepszy dobrostan – przykładem tego może być fakt, iż wielu z nas ma w jakimś stopniu wykształcenie weterynaryjne, pozwalające zapewnić szybką i sprawna opiekę medyczną naszym podopiecznym. Czasem również i dziko żyjącym, gdyż to do nas najczęściej trafiają ptaki z ,,pierwszej linii”, od osób zaniepokojonych ich stanem, bądź organizacji ochrony ptaków, które niestety zdarza się, iż traktują nas jako wrogów. Dbałość o etykę, odpowiedzialność oraz cierpliwość to zdecydowanie najlepsze cechy, które każdy z nas powinien mieć i starać się pielęgnować. Jednak tak, jak już wcześniej nadmieniłem czasem zdarza się nam spotkać z krytyką, często od osób które nie mają pojęcia czym tak naprawdę się zajmujemy. Spojrzenie na sokolnictwo przez pryzmat ,,zniewolenia ptaków” do polowania, jest dla nas uwłaczające i daleko mijające się z prawdą, bo chociażby pojawia się pytanie: jak zniewolić ptaka, który wykluwa się w hodowlach sokolniczych, jest dobrze karmiony i ma wielokrotnie większe prawdopodobieństwo na przeżycie niż w środowisku naturalnym? Dlatego w poniższej części poświęconej współczesnemu sokolnictwu postaram się pochycić nad rozwianiem tego typu wątpliwości.
Jeśli zacząć, to warto od początku 😉 Aby zostać sokolnikiem wbrew opinii publicznej nie wystarczy kupić ptaka drapieżnego z hodowli, czy skończyć jednodniowy kurs sokolniczy, jakie czasem można dostrzec w Internecie. Najpierw trzeba zostać myśliwym – tak, pewnie dla niektórych przeciwników łowiectwa, już może to być argument przeciw sokolnictwu, jednak proszę rozważyć to w kontekście pracy z zwierzęciem, które może być groźne jak broń. Staż myśliwski, kurs myśliwski, egzaminy państwowe – pisemne, ustne i strzeleckie to tylko początek drogi sokolniczej. Następnym etapem jest przejście kursu sokolniczego w Stacji Badawczej PZŁ, w Czempiniu oraz zdanie egzaminów państwowych – pisemnych i praktycznych oraz uzyskanie pisemnej, imiennej zgody Ministra Klimatu i Środowiska. Wtedy można nazywać się sokolnikiem, a dodatkowo warto mieć wsparcie opiekuna – sokolnika, który wprowadzi nowicjusza w arkana tej szlachetnej sztuki. W tym momencie warto zauważyć, iż część ,,gwiazd internetu”, które ochoczo reklamują się z sowami, czy ptakami drapieżnymi to jedynie tzw. trzymacze, a w najlepszym razie hodowcy z podstawową wiedzą. Prawo UE pozwala na sprzedaż ptaków drapieżnych bez uprawnień, a już w szczególności tych, które są nie rodzimymi gatunkami np. myszołowiec towarzyski. Co więcej, rozmnażanie i przetrzymywanie tych gatunków nie wymaga większych formalności, jedynie zgłoszenie do starostwa. Wracając do tematu broń = ptak, proszę sobie wyobrazić, iż źle ułożony ptak drapieżny potrafi okaleczyć człowieka, bądź zwierzęta towarzyszące. W końcu to ptaki drapieżne, które żywią się niczym innym, jak mięsem.
Kolejna przytoczona wcześniej kwestia – ptaki drapieżne, z którymi współpracujemy podczas pokazów, działań zabezpieczających, czy polowań muszą pochodzić z hodowli sokolniczych, a każdy z nich ma obrączkę z swoimi numerami identyfikacyjnymi. Czy takie hodowle to dobre rozwiązanie? Zdecydowanie tak, wystarczy spojrzeć za przysłowiowe okno, gdyby nie działania Gniazda Sokolników i Stacji Badawczej PZŁ w Czempiniu, a dokładniej program reintrodukcji sokoła wędrownego w latach 90-tych, pewnie nikt z nas nie nie zobaczyłby pięknego skrzydlatego łowcy, który miał szansę wyginąć przez stosowanie chemii w rolnictwie. Kupowanie przez sokolników ptaków drapieżnych w specjalnych hodowlach ma jeszcze jeden dodatkowy aspekt, zapobiega kradzieżom młodych z gniazd, w lasach, które miały miejsce dla ,,klientów” z państw ościennych. Dla wtrącenia, pierwsze hodowle sokolnicze powstawały już w czasach średniowiecznych, więc nie jest to współczesny pomysł.
Układanie ptaka drapieżnego – ukrócenie, unoszenie, uwabienie i wolne loty, to poszczególne etapy treningu naszych podopiecznych, przy których nie stosuje się żadnych kar, nagradza się jedynie pozytywne zachowania. Budowanie więzi z ptakiem drapieżnym często rozumiane jest w kategoriach mistycyzmu i zdecydowanie bliżej mojej osobistej ocenie temu podejściu, niż spłycanie tego do wabienia ptaka na jedzenie – jak słyszę, od niektórych rozmówców, którzy nie wiedzą, ale się wypowiedzą. Ptak powinien być karmiony dobrze i różnorodnie, najlepiej przemrożonym pokarmem, dzięki czemu u sokolnika np. jastrząb może żyć 25 lat, a w środowisku naturalnym 7-10. To sokolnik odpowiada za stworzenie więzi z skrzydlatym drapieżnikiem, gdyż podczas wolnego latania – czyli bez wszelkich ograniczników fizycznych, może on od nas w dowolnym momencie odlecieć. Zawsze istnieje takie ryzyko i czasem nawet stosowanie urządzeń GPS, bądź telemetrycznych podczas treningów (trening to nie polowanie, to latanie do np. wabidła – imitacji zdobyczy) nie pozwoli na namierzenie uciekiniera. Tego rodzaju nowinki techniczne osobiście stosuję za każdym razem, ponieważ ptak drapieżny, to odpowiedzialność, o której już wcześniej pisałem, to również setki, a może i tysiące godzin spędzonych razem, w zwykłej codzienności takiej jak łowy, czy praca. Jest to również zagrożenie dla rodzimej fauny, jeśli mówimy o niepolskich gatunkach stosowanych w sokolnictwie, jak np. myszołowiec towarzyski.
Polowanie to uhonorowanie dobrze wykonanej pracy, a co za tym idzie również zbudowania więzi między sokolnikiem i podopiecznym. Jednocześnie to najbardziej naturalna forma łowów, w której drapieżnik ma szanse na pochwycenie zwierzyny, podobnie jak w środowisku naturalnym pokazując przy tym swoją wolę do polowania, a potencjalna zdobycz pokazuje swoje zdolności obrony i ucieczki, tak często stosowanej w naturze. Warto pamiętać, iż by móc polować z ptakiem drapieżnym należy obowiązkowo mieć zezwolenie na wykonanie polowania w określonym miejscu, czasie (zawsze poza sezonem lęgowym) i od właściwego łowczego. Takie łowy to nie fanaberia myśliwego, lecz konkretne wytyczne i możliwości działania.
Współczesny wymiar sokolnictwa to nie tylko trenowanie ptaków drapieżnych do polowań, ale również ciężka codzienna praca, o której się dużo nie mówi, której się nie widzi. Sokolnicy nie tylko pomagają ptakom w ośrodkach rehabilitacji, edukują poprzez prezentacje piękna dzikich ptaków, czy rekonstrukcję historyczną, ale przede wszystkim zajmują się zabezpieczaniem obiektów użyteczności publicznej, a nawet miejsc ważnych dla obronności państwa. Nie każdy wie, iż sokolnicy obowiązkowo codziennie pracują na lotniskach zabezpieczając pas startowy, czy lądowisko przez ewentualnymi kolizjami z ptakami dziko żyjącymi. Nikt nie wynalazł doskonalszej metody płoszenia niż obecność dobrze wyszkolonego ptaka drapieżnego z opiekunem. Skutecznej i bezpiecznej dla obu stron, ponieważ nie trzeba likwidować ptaków w obrębie lotniska, można je przepłoszyć. Ponadto sokolnicy pracują w zakładach utylizacji żywności, aby zapobiegać roznoszeniu przeterminowanych produktów przez ptactwo. Zabezpieczają szpitale, sady, zakłady zbożowe czy chociażby parki, przed nadmiernym zabrudzeniem miejsc użyteczności. W oparciu o harmonię między światem ludzi i zwierząt, nie zawsze zrozumiałą, a jednak potrzebną dla dobra obu stron.
Podsumowując ten krótki, aczkolwiek mam nadzieję wartościowy wpis, chciałbym zwrócić uwagę na kilka najważniejszych aspektów.
- sokolnictwo to wielowiekowa tradycja, która do dziś jest kultywowana w prawie niezmienionej formie, w oparciu o współczesne osiągnięcia wiedzy i nauki;
- 14.12.2021 r. polskie sokolnictwo zostało wpisane na Światową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO;
- ptaki sokolnicze nie są zniewolone, pochodzą z hodowli sokolniczych i mają możliwość latać, trenować i polować, niczym dzikie osobniki;
- sokolnik to osoba posiadająca stosowne uprawnienia, kursy i wiedzę, a nie osoba trzymająca ptaki np. w celach zarobkowych;
- polskim sokolnikim zawdzieczamy przywrócenie do natury sokoła wędrownego;
- sokolnicy zabezpieczają m.in. lotniska, szpitale, parki, czy sady, abyśmy mogli bezpiecznie korzystać z życia codziennego;
- edukacja leśna i sokolnicza, to często jedyna szansa na pokazanie dziecku, czy dorosłemu z dużych aglomeracji jak wygląda natura z bliska… a nie smartfonie.
Mam nadzieję, iż tym krótkim artykułem nieco przybliżyłem prawdziwy wymiar mojej ,,niecodziennej” pasji i zawodu. Z doświadczenia wiem, iż większość sporów i wątpliwości dotyczących sokolnictwa, edukacji leśnej, czy ogólnie ujmując łowiectwa, bierze się z braku komunikacji i wiedzy. Dlatego drogi Czytelniku, jeśli czegoś nie wiesz, bądź masz wątpliwości warto porozmawiać o tym z specjalistą zajmującym się daną tematyką. Niekoniecznie warto wierzyć internetowym ,,wieszczom”, którzy za przysłowiowe kliknięcia są w stanie przedstawić każdy temat, w sposób co najmniej dyskusyjny. Rozmawiajmy I dzielmy się swoją wiedzą i doświadczeniem, a nie dajmy ponosić się emocjom.
Dziękuję za uwagę, z sokolniczymi pozdrowieniami, ,,Chwal Ćwik” Mateusz Moszczyński







